Przeskocz do treści

2

  Witolda Pyrkosza poznałem w roku 2008 – mym, przy pewnej produkcji telewizyjnej. Często rozmawialiśmy ze sobą na przeróżne tematy, bo  polubiliśmy się. Kiedyś podczas przerwy w zdjęciach na przestawienie kamer, Witek opowiedział mi zdumiewającą historię, którą chcę opowiedzieć. Oto ona: Podczas pierwszych miesięcy okupacji Witek był chłopcem w wieku 13 – tu lat i wychowywał się w Krakowie. Czytaj dalej... "Nie mierzony strzał, jest strzałem nie celnym."

  W ubiegłym wieku roku 1998, Amerykanie postanowili wyprodukować polską wersję „Ulicy Sezamkowej” w Polsce, z wykorzystaniem jej sił technicznych, też polskiej obsady aktorskiej, oraz polską ekipą filmową. Do tej ekipy zaangażowany zostałem w funkcji asystenta technicznego realizatora dźwięku, lub jak kto woli mikrofoniarza. To była bardzo dobra praca i miło ją wspominam. Pracowałem w dwóch edycjach polskiej „Ulicy Sezamkowej” poznając cały skład ekipy, w tym reżysera Andrzeja. Któregoś dnia tej produkcji, podczas przerwy na przebudowanie światła Andrzej opowiedział niebywałą historię, którą udało mi się wysłuchać, a gdyby opowiadał ją ktoś inny, w życiu bym mu w nią nie uwierzył! Ale do rzeczy: To było za stęchłej komuny i Andrzej był wtenczas operatorem obrazu. Czytaj dalej... "Aniołek"