Przeskocz do treści

Agregat

Warszawa - agregat

  Wydawać by się mogło, iż kreatorem rzeczywistości w filmie jest scenarzysta, scenograf, reżyser. Podobno to Oni są twórczy i fantazyjni. Można by na tym poprzestać, gdyby na planie filmowym nie pomykała swoista rzeczywistość planu, ubarwiona o kreację poszczególnych jednostek osobowych w jego obszarze. Takim przykładem i fenomenem odbicia się od rzeczywistości czasu i miejsca, jest agregat prądotwórczy mający za cel zasilenie planu filmowego w prąd. Było to w tym wieku XXI – ym. Mieliśmy w dniu jutrzejszym zdjęcia z samego rana na ul. Wybrzeże Gdyńskie na dole Mariensztatu, w okolicach nabrzeży Wisły.

Następnego dnia, o karczemnej godzinie 5.00 wyruszył transport na plan w postaci niewielkiego autobusu. O tej porze większość pasażerów spała sobie w fotelach, odsypiając późne zdjęcia z dnia poprzedniego. W tym transporcie pomykał również kierownik planu, kiedy raptem zaczęła wydzwaniać do Niego „komórka”! Okazało się, że to barobus (autobus przerobiony na catering) alarmuje, że nie ma agregatu i nie są w stanie przygotować ciepłego śniadania nie mówiąc o gorącej herbacie lub kawie. Za chwilę wydzwonił obwoźny kibel, że nie ma agregatu więc w kiblu jest wyłącznie zimna woda, nie działa suszarka, etc. W tym momencie zajechaliśmy na plan na ul. Wybrzeże Gdyńskie. Rzeczywiście, po agregacie ślad nie istniał! Dzwoni do agregatu kierownik planu i rzecze: „Gdzie Ty jesteś?”. Agregat odpowiada: „Jak to gdzie? Na wybrzeżu Gdyńskim!”. Kierownik krzyczy: „Ale Ciebie tu w ogóle nie ma! Gdzie ty jesteś?”. Obsługujący agregat się zdenerwował i odkrzyknął: „Jestem w Gdyni przy samym wybrzeżu! Gdzie wy k...a jesteście?”. Kierownik planu odparł: „W Warszawie na planie”. Ot, co.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *