Przeskocz do treści

Wolność!

Wolność

Paręnaście dni temu było to tak, że na robotę jechałem. Kraków rozkopany niemożebnie, dostać się z Nowej Huty na Podgórze, niebywałe przedsięwzięcie. Był początek długiego „łikendu” majowego. Wyszło tak, że cały „łikend „ majowy muszę spędzić na robocie. Wyszedłem z domu przed siódmą rano i biegnę na transport miejski. Tramwaj przyjechał po dwudziestu minutach, ale to nie był „mój” tramwaj. Ten zawiózł mnie tylko do ul. Starowiślnej przy Poczcie Głównej. Stamtąd wyruszyłem pieszo w kierunku zakładu pracy przemierzając ulicę Gertrudy i Stradom.

Lezę ulicą Krakowską, rozkopaną. Zastanawiam się po drodze, czy przez most Piłsudskiego da się przejść, czy należy na kładkę Bednarkę „zaginać”! Zasadniczo byłem tego ranka mocno nabzdyczony, bo długi „łikend” majowy w pracy muszę spędzić. Tak, czy owak sunę rozkopaną ulicą Krakowską, kiedy nagle w pewnej bramie dostrzegam człowieka bez domu, dobrze w niej osadzonego. Na pierwszy rzut oka dostrzegłem, że osobnik ten jest od wielu dni pod wpływem płynnych środków psychoaktywnych legalnie dostępnych na terenie naszego Kraju. Mijając Go zaczepił mnie słowami: „Przepraszam uprzejmie pana, czy mogę pana o coś zapytać?”. Przystanąłem i odpowiedziałem: „Oczywiście!”. Bezdomny zadał pytanie: „Jaki jest dzisiaj dzień?”. Odpowiedziałem: „sobota”. Bezdomny ucieszył się na twarzy i skwitował: „Dziękuję panu bardzo, i życzę miłego dnia”! Poszedłem do pracy przez kładkę Bednarkę nadkładając drogi na pieszo, ale w euforii, że istnieją jeszcze ludzie którzy są wolni za nas wszystkich!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *