Przeskocz do treści

Więzienie

Robi się zimno

 Było to w ubiegłym wieku, ponad trzydzieści lat temu, zaraz po przemianach okrągło stołowych. Otwarły się granice, wcześniej upadł mur berliński. Wtedy zajeżdżałem do Hamburga w celach handlowych, oraz towarzyskich. Mój kolega jubiler z Krakowa, o którym pisałem we wcześniejszych artykułach był charakterystyczną postaci Krakowa. Doskonały fachowiec, i niebywały „tentegesowiec”! Jubiler Bogumił! (imię zmienione na potrzeby artykułu). Za było się tak, że jechać miałem do Hamburga, do swojego przyjaciela Marka (imię zmienione na potrzeby artykułu), który tam miał własny interes gastronomiczny. Często zamawiał za moim pośrednictwem wyroby od Bogumiła, bo były najwyższej jakości, ponadto mógł zamówić konkretny produkt według katalogów zachodnich, a Bogumił wykonywał każdy! Wen czas, Marek poprosił mnie abym przed wyjazdem zabrał od Bogumiła jakieś katalogi biżuterii zachodniej, coby mógł sobie coś wybrać i zlecić Bogumiłowi do wykonania.

Oczywiście wydzwoniłem Bogumiła z taką prośbą, a On obiecał, że przygotuje mi one na czas. Umówiliśmy się na wtorek około godziny szóstej rano, bo wyjechać trzeba wcześnie, aby za być w celu o sensownej porze dnia. Podjechałem pod blok Bogumiła w środę o szóstej rano, podszedłem do wejścia bloku i co widzę? Stertę katalogów rzuconych pod drzwiami wejściowymi do niego. Pomyślałem, że Bogumił nie chciał wstawać o poranku, więc cisnął katalogi dla mnie wieczorem pod drzwiami klatki, i poszedł sobie spać. No cóż, wobec tego, zapakowałem katalogi do bagażnika, i pojechałem do Hamburga nie niepokojąc Bogumiła z rana samego. W Hamburgu było git! Spędziliśmy z Markiem miłe chwile. Lecz czas powrotu do Krakowa nadszedł szybko. Marek wybrał sobie z katalogów wyroby dla wykonania przez Bogumiła, z którymi powróciłem do Krakowa, a od wyjazdu z niego minęło kilka dni. Po tym czasie, po powrocie do Krakowa, jak tylko odsapnąłem, wydzwaniam do Bogumiła, że mam zamówienia od Marka w postaci zaznaczonych pozycji w katalogach. Bogumił odebrał telefon ode mnie i z euforią komunikuje mi: „Człowieku! Tyś mnie od więzienia wybawił, wolność tobie zawdzięczam!”. Nic nie zrozumiałem, do kiedy u Bogumiła się z katalogami osobiście pojawiłem, a wtedy opowiedział mi On, co i jak. Lecz, aby dokończyć opowieść, należy użyć tak zwanej retrospekcji, czyli musimy cofnąć się o kilka lat, a było to tak: 

  Wiele lat wcześniej, powiedzmy we wtorek wieczorny, Bogumił „za sieknął” sobie sporą dawkę wyrobu przemysłu spirytusowego. Późno już było, ale Bogumiłowi brakowało coby było oki. Jednak w miejscu zamieszkania zabrakło C2H5OH. Wobec tego postanowił, że należy się po braki w zaopatrzeniu udać niezwłocznie. Wziął klucze od auta, i zjechał windą na parter, a następnie pomaszerował do samochodu. Odpalił auto i wyruszył nim naprzód, ale wyjechał spod latarni więc w kabinie zrobiło się ciemno! Bogumił doszedł do wniosku, że Basia (imię zmienione na potrzeby artykułu) jego żona zgasiła światło w sypialni, więc przewrócił się na prawy bok i poszedł spać. Auto wjechało w krzaki, i zgasło na zapalonych światłach. Niebawem przejeżdżał radiowóz policyjny, którego osada zauważyła auto w krzakach na światłach. Zainteresowali się. Funkcjonariusze potrząsając Bogumiłem uzyskali informację od Niego, iż są pospolitymi idiotami, którzy przeszkadzają Mu w drzemce! Stąd zawieźli Bogumiła na izbę wytrzeźwień, a auto na parking policyjny. Kiedy Bogumił wytrzeźwiał, okazało się że jest to jego czwarte prawo jazdy! Zrobili Bogumiłowi sprawę o fałszerstwo dokumentów (bo nie wskazał źródła fałszerstwa), i jazdę pod wpływem alkoholu! Wyrok: Siedem miesięcy bezwzględnego więzienia. Bogumił miał się stawić do odbycia kary, ale nie spieszno Mu było. Jego firma jubilerska pracowała pełną parą, a On z nagła musiałby zniknąć na kilka miesięcy za kratą? Nie mogło tak być, stąd Bogumił nie stawiał się miesiącami do odbycia zasądzonej kary.

  Bogumił w naszym spotkaniu, po moim przyjeździe z Hamburga opowiedział mi mniej więcej tak: „Widzisz, umówiliśmy się, że dla Marka katalogi ci przygotuję, i tak zrobiłem na wieczór. O szóstej rano zadzwonił domofon. Stwierdziłem obudziwszy się, że to ty po katalogi się zjawiłeś, więc wdziałem szlafroczek, wsunąłem kapcioszki, a zabierając katalogi dla Marka zjechałem windą na parter. Otworzyłem drzwi od klatki schodowej, a za nimi stali trzech smutnych Panów i zadali mi pytanie: <<Gdzie mieszka Pan Bogumił X?>> . Odpowiedziałem szczerze: <<Na ósmym piętrze pod 88 numerem>>. Pojechali, a ja rzuciłem katalogi pod klatką schodową i w ciżmach, oraz szlafroczku pomknąłem do szwagra kilka bloków dalej. Smutni pojechali windą do mojego mieszkania a dobijając się, otwarła im Baśka. <<Czy tu mieszka Bogumił X?>> - zapytali. Zaspana Baśka odpowiedziała: <<Właśnie zjechał z katalogami na parter>>. Smutni rzucili się za mną, ale mnie nie złapali. Szybko zrobiłem sobie papiery lekarskie, że na mózgu szwankuję więc dali mi spokój. Tyś mnie od więzienia wybawił!”. Zostawiłem Bogumiłowi katalogi z zaznaczonymi elementami od Marka, i pojechałem do domu tramwajem. Mijałem  przecznice, kamienice i jedno rondo. Robiło się chłodno, nadchodziła jesień.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *