Przeskocz do treści

Mikrofonarz na planie

  Wydaje się być oczywistym, iż wiedza i fachowość poszczególnej jednostki osobowej bierze się z nauk Ich nauczycieli na uczelniach, bądź szkołach lub kursach, oraz z ksiąg spisujących wiedzę przez biegłych w danej dziedzinie. Jednak są w naszej rzeczywistości zawody, których nie wykłada się na wydziałach uczelnianych, nie ma szkół, nie ma kursów, nie ma ksiąg... Są natomiast fachowcy w tych „tajemniczych” branżach, wykonujący swoją pracę na co najmniej przyzwoitym poziomie, nieraz bardzo przyzwoitym, a czasem wręcz wirtuozerskim. Należałoby zadać pytanie, skąd owi fachowcy się biorą, lecz odpowiedź jest banalna! Uczą się od siebie nawzajem, wciągają się „w temat” samodzielnie, nauczają jak się da”, często wykonując pracę i jednocześnie naukę na „żywym organizmie” w ten sposób zdobywając cenne doświadczenie. W tych niszowych zawodach przyszli fachowcy nie mogą liczyć na literaturę branżową albowiem taka nie występuje, a Ci którzy zdobyli wiedzę i doświadczenie nie chcą, lub nie potrafią podręczników stworzyć dla następców w swoim fachu. Zawody te często zbliżają się bardziej do rzemiosła.Między innymi takim zawodem jest: „mikrofoniarz”.

Mikrofoniarz zwany również „dźwiękowcem”, „akustykiem”, „tyczkarzem”, „boom'istą”, najtrafniejsze chyba określenie uzyskał w: „asystent techniczny reżysera dźwięku”, albowiem najcelniej trafia w charakter tej funkcji na planie zdjęciowym filmu, spektaklu, serialu czy choćby publicystyki. Kiedy wiele lat temu począłem „raczkować” w tym zawodzie nazywał się: „rzemieślnik”, lecz mimo że uważam tą nazwę za chybioną, to pewnych cech rzemiosła nie jest on pozbawiony. Dźwięk dostarcza reżyserowi dźwięku jego asystent, tak samo jak pielęgniarka która leczy chorego, a lekarz spija śmietankę.  

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *