Przeskocz do treści

Abonent

Abonent

 Było to w tym wieku. Znaliśmy się z Bogdanem z „Ulicy Sezamkowej”. Dobra to praca była. Po drugiej edycji mnie oddalono z TVP w racji ówczesnej: „Redukcji etatów”, Bogdan po „Sezamkowej” nie mógł znaleźć nic innego. Cóż było robić? Wyruszyliśmy do „Centrali”, która dawała robotę. Ja załapałem się w agencji reklamowej na przyzwoitych warunkach, zaś Bogdan łapał co popadnie to tu, to tam. Często spotykając się „na warszawce” obgadywaliśmy swoje problemy tęsknościowe za naszym Krakowem, bo do Warszawy nie pałaliśmy miłością obopólnie, i po całemu jak to zwał, lub nie zwał. Tak, czy owak „Zenon Nowak z Fabryki Mebli Giętych <<PROSTOTA>>”. Boguś po wielu różnych pracach nagle, „wylądował” na infolinii pewnej płatnej telewizji satelitarnej udostępniającej mnóstwo ciekawych programów i filmów. Po pewnym czasie przerzucono Bogdana do działu reklamacji w tej telewizorni.

Natrafił wtedy na pewien „Laps” (z ang. lapse – wygaśnięcie umowy poprzez nie opłacanie składek, głównie w nomenklaturze ubezpieczeniowej, jednak określenie to przeszło na inne płaszczyzny biznesu, w tym mediów płatnych). Spotkaliśmy się z Bogdanem „na warszawce” na piwku, gdzieś w knajpie na Krakowskim Przedmieściu. Tam opowiedział mi tą smutną historię, którą opiszę z pamięci, tak jak ją zapamiętałem. Boguś opowiadał mniej więcej, tak: (to nie cytat, a opowieść z mojej pamięci.) Kiedy „wdepnąłem” do działu reklamacji, natknąłem się na pewien „Laps” sprzed miesięcy, który postanowiłem przeanalizować. W raporcie było napisane, iż od pewnego klienta naszej stacji wydzwonił telefon na infolinię. Odebrała pracownica stacji. Klient poinformował Ją, że nie ma dostępu do programu emitowanego drogą satelitarną i prosi o pomoc. Pracownica przełączyła klienta do działu technicznego, w którym pracownik techniczny poinstruował Go, aby udał się do talerza anteny, i nieco go poruszył, gdyż nawet niewielkie poruszenie talerzem, może doprowadzić do uzyskania sygnału! Klient poszedł na balkon ruszyć talerzem, a pracownik techniczny oczekiwał na odzew nasłuchując telefonicznie. Klient nie odzywał się przez prawie dwadzieścia minut. Pracownik techniczny odwiesił połączenie, i do raportu zdarzenia napisał, że klient po 20-tu minutach nie nawiązał ponownego kontaktu. Sprawdziłem wpływy od klienta, i okazało się że od trzech miesięcy nie reguluje należności z racji korzystania z abonamentu. Zadzwoniłem pod numer telefoniczny abonenta, aby „rozkminić” kwestię zadłużenia, co było w moich nowych obowiązkach. Odebrała połączenie jakaś kobieta. Zapodałem: „Dzwonię na ten telefon, gdyż Pan <<Zenobiusz Zanebiosty>> (imię i nazwisko zmienione na potrzeby artykułu) podpisał z nami umowę o dostarczanie sygnału telewizyjnego, płatnego 38 zł 99 groszy miesięcznie, do dziesiątego dnia miesiąca! Niestety od trzech miesięcy nie otrzymaliśmy żadnej z wpłat!„ . Kobieta mi odpowiedziała: „Mój mąż zadzwonił do Was kilka miesięcy temu, bo sygnał TV wygasł, i kazaliście Mu poprawić talerz na balkonie! Tak zrobił, jednak poślizgnął się i spadł z balkonu! Zabił się na miejscu, więc nie płaci abonamentu gdyż nie żyje!". Przeprosiłem, i pozdrowiłem wdowę! 

1 thought on “Abonent

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *