Przeskocz do treści

Kask

motor
motor

  Było to zaledwie parę lat temu. Jechał wtedy mój kolega na motocyklu na robotę! Ulicą Puławską pomykał w Warszawie na kierunek - Piaseczno. Mknął na motorze zapamiętale, bo motocyklistą był zza miłowania, a na robotę Mu śpieszno było. Była godzina 7.00 - ma rano, początek zdjęć - 8.00. Spieszył się, bo w filmowych produkcjach dzisiejszych, nie ma pojęcia opóźnień! Wszystko ma być na czas i w tempie dla ekipy technicznej, choć dla produkcyjnej - pełna swoboda! Byle by się nachapać, a niewolnicy mają za...ć! Tak, czy owak nagle wydarzył się „korek”! Ups.. Samochody z końca „korka” raptem zaczęły się zatrzymywać i niebezpiecznie zbliżać do pędzącego pojazdu jednośladowego mojego kumpla! Wtedy stało się oczywiste, że motor nie zatrzyma się przed nimi, a będzie musiał je taranować, co ponad wszelką wątpliwość zakończyło by się tragicznie dla kierującego maszyną! Kolega, jako doświadczony motocyklista, położył motocykl spychając go nogami do rowu gdzie zagasł, a sam ślizgiem popędził po asfalcie w ostatni samochód korka marki JEEP. JEEP hamował, więc tył mu się nieco postawił wzwyż, a w tym momencie mój kolega wpasował się pod jego mechanizm różnicowy swoim kaskiem, tam pozostając w zakleszczeniu. Jeep stanął i opuścił swój tył na kask mojego kolegi zgniatając go bezwzględnie. Jezus Maria, powylatywali ludzie z samochodów i próbowali motocyklistę wyciągnąć spod JEEP'a za to co spod niego wystawało, ale zgnieciony kask trzymał Go pod mechanizmem różnicowym! Kolega zaczął krzyczeć: „Ludzie, dajcie spokój, bo mnie łeb urwiecie!” Uczestnicy zdarzenia zamarli, a mój kolega odpiął pasek na brodzie zgniecionego kasku i wysunął się samoistnie spod auta, pozostawiając zgnieciony kask pod mechanizmem różnicowym JEEP'a. Do właściciela samochodu zapodał: „Zjedź z mojego kasku!”. Właściciel wsiadł do JEEP'a i ruszył, a przejechawszy zaledwie kilkanaście centymetrów, kask wystrzelił spod mechanizmu różnicowego jak piłka spod nogi polskiego piłkarza. Kolega odzyskawszy kask, orzekł zdumionej gawiedzi trochę jakoby do Nich, a bardziej do siebie: „Troszku porysowany, ale jeszcze się nada”. Rozejrzał się za swoim motocyklem. Wehikuł leżał w rowie kilkanaście metrów wstecz. Podbiegł doń i kilkoma w zapamiętaniu szarpnięciami wydobył motor, stawiając go na asfalcie jezdni. Zasiadł na nim, założył porysowany kask kiedy uczestnicy zdarzenia zakrzykiwali: „Panie, trzeba wezwać pogotowie, bo może panu coś się stało?!”. Kolega odpowiedział Im: „W ogóle nie mam na to czasu bo na robotę się spieszę, ale dziękuję za zainteresowanie. Pozdrawiam i <<nara *>>!”. Odpalił motocykl, starł gumę z dymem, puścił smugę za sobą o wątpliwym aromacie, i przyjechał na plan zdjęciowy, szczęśliwie dla tej produkcji o czasie na godzinę 8 – mą nie powodując opóźnień w realizacji zdjęć! Pracę trzeba szanować!

* „Nara” - skrót od określenia: „na razie”, stanowiący formę grzecznego pożegnania, z namiastką nuty nadziei późniejszego spotkania. - (przypis autora).

20 thoughts on “Kask

  1. Marta - Podróże od kuchni

    Hmm, ciężko czytało mi się tę historię. Niby jest pozytywna i motocyklista zachował czujność w trakcie jazdy, unikając ciężkiego wypadku. Jednocześnie jego zachowanie po wszystkim było bardzo negatywne.... i wniosek z całej historii jest raczej smutny i źle wyciągnięty. Szacunek należy mieć do ludzi, a dopiero potem pracy.

    Odpowiedz
    1. www.adasio.pl

      Nie był z żelbetonu. Był z włókien węglowych zaplecionych w warkocz, i zatopiony w żywicy syntetycznej. Produkty wykonane z włókien węglowych nazywają firmy Carbon. Z łaciny "karbon" znaczy węgiel, ale że ma oznaczenie chemiczne "C", produkty z węgla firmy nazywają zwyczajowo swe produkty nazwą "Carbon". Węgiel ma niebywałą moc wiązań międzyatomowych, a produkty z jego wykorzystaniem charakteryzują się niebywałą wytrzymałością i sprężystością. Często na gotowych produktach jest informacja: "Carbon x 8". "Carbon" - to jak powyżej, a: "x 8" - to liczba splotów w warkoczu maty. Na gotowy produkt w zależności czym on jest, składa się albo jedna mata, albo kilkanaście w różnych kierunkach splotu podczas klejenia mat na formie i prasie za lepiszczem żywicy syntetycznej. Dla kasku wykonanego tą technologią, nacisk kilkuset kilogramów, to żadne wyzwanie. Zaś jeśli chodzi o żelbeton, jest to kompilacja stali z betonem służąca dla budowli wielkogabarytowych. Bardzo krucha. Najmniejszą formą żelbetonową którą widziałem, była płyta przykrywająca studzienkę kanału telekomunikacyjnego, i to otoczona była ramą stalową. Pozdrawiam!

      Odpowiedz
  2. Bea

    Piękna historia, chociaż ja pewnie bym też dostała zawału widząc kogoś zakleszczonego pod moim autem....
    Plus za definicję słowa "nara" 😉

    Odpowiedz
  3. Agnieszka

    To dobrze, że koledze nic się nie stało! To, że kask jest ważny jest oczywiste, ale sądząc po tej sytuacji czy równie ważne nie jest żeby był dobrej jakości, a nie tylko byle co byle był?

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *