Przeskocz do treści

SPADANIE

samolot

Przed wcieleniem mnie do Armii Ludowego Wojska Polskiego, zaproponowano mi na Wojskowej Komisji Uzupełnień przejście szkolenia spadochronowego. Przystałem na to, gdyż jak już miałem tą obowiązkową służbę "odbębnić", to przynajmniej z przytupem i przygwizdem! Było to w ubiegłym wieku, o roku 1985 - tym. Pojechałem na to szkolenie do Krosna, gdzie znajdowało się lotnisko na którym prowadzono szklenia rekrutów na przyszłych spadochroniarzy. Miałem 19 - lat. Szkolenie prowadził instruktor wojskowy w randze majora (dzisiaj jest generałem). Na pierwszy mój skok ze spadochronem, zasiadłem z majorem w samolocie „Antek”. Siedzieliśmy naprzeciw siebie. Samolot wyruszył w przestrzeń powietrzną, i niebawem osiągnął pułap około tysiąca metrów warcząc niebywale. Zaczęła mnie drążyć trema przed wy skokiem z samolotu. W nerwowości zadałem majorowi pytanie (bo byłem jeszcze <<cywilem>>, a czynnemu żołnierzowi nie wolno zadawać pytań bez pozwolenia - przypis autora.) przekrzykując hałas: „Majorze, czy ma pan spadochron zapasowy? Bo widzę, że ma pan przed sobą na klacie dodatkowy zasobnik plecakowy!” Odpowiedział: „Oczywiście, to jest spadochron zapasowy!”. No, to zapytałem ponownie: „To dlaczego panie majorze, ja nie mam spadochronu zapasowego?!”. Odpowiedział pytająco: „A umiesz taki otworzyć?!”. Ja odpowiedziałem majorowi: „W zasadzie, to nie!”. Wtedy major skonkludował: „No, to na ch..j ci on?!”. Major wstał, i krzyknął do mnie: „Wstawaj!”. Wstałem, a major zatrzasnął moją linkę od spadochronu na szynie przy drzwiach „Antka”, otworzył je, i wypchnął mnie na zewnątrz. Pomknąłem do ukochanej ziemi jak cegła jakowaś! Nagle szarpnęło mną, to czasza spadochronu się otworzyła! Zawisłem pod nią. „Antek” odlatywał, a kiedy już odleciał, mną wstrząsnęło niebywałe zjawisko! Zapanowała kompletna cisza! Tam wysoko jest spokój, i jest niebywale cicho. Wpada się wen czas w stan o nieokreślonej formie indywidualnej potrzeby niemyślenia, a postrzegania wyłącznie zmysłowego. W zachłanne postrzeganie wrażeń! 

5 thoughts on “SPADANIE

  1. Wesellerka

    No w zasadzie miał rację, czyż nie? 😀 Na swoje osiemnaste urodziny zażyczyłam sobie skok ze spadochronem, oczywiście w tandemie. Ale ta cisza podczas powolnego opadania musi być niebywała. Obawiam się jednak, że dopiero po jakimś setnym skoku można się napawać, bo do tego czasu za każdym razem miałabym mały zawał 😀 gdyby nie nagrany film ze skoku, to niewiele bym pamiętała z tego stresu :'D

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *