Przeskocz do treści

Anegdota

kamera

  Było to w ubiegłym wieku, około roku 1989 - ego. Realizowaliśmy wen czas w studio 2 TVP Kraków, jakiś projekt telewizyjny, teatralny pod reżyserią Kazimierza Kutza. Wen czas Kutz był Dyrektorem Naczelnym Ośrodka Krakowskiego. Był to duży projekt na kilka kamer, i dwa żurawie mikrofonowe zwane potocznie w slangu filmowym „Bum”, z angielskiego „Boom”. Tak, czy owak w tej produkcji zasiadłem na jednym żurawiu ja, a na drugim mój dużo starszy kolega, nieżyjący już Bronek. Robiliśmy robotę. W drugim dniu zdjęć nastąpiła konieczność zmiany światła, czyli przerwa na tą czynność. Bronek zapodał schodząc z bum'a: „To ja idę do kibla!”. Przyjąłem tą informację do wiadomości. Minęło kilkanaście minut kiedy oświetlacze zmienili światełko na planie, meldując: „Gotowe!”. Reżyser zakomenderował: „No to do roboty!”.

Będąc już na żurawiu mikrofonowym zakrzyknąłem: „Ale jeszcze Bronka nie ma na drugim bumie!”. Konsternacja! Wtedy wleciał do studia Bronek krzycząc: „Przepraszam, już jestem!”. Kazimierz Kutz w swoisty dla siebie sposób skomentował: „Bronek, co ty tam robiłeś? Konia waliłeś, że cię tak długo nie było?”. Bronek odparował: „Sam walisz konia konusie!”. Usiadł na bumie, i dokończyliśmy projekt. Były to czasy kiedy obowiązywało coś takiego jak HONOR! Kazimierz zaatakował Bronka, ale spotkawszy się z ripostą, odpuścił przed kolegą z planu mimo że, był dyrektorem, a Bronek „zwykłym mikrofoniarzem”! Dzisiaj już nie ma pojęcia wspólności na planie filmowym. Każdy pod każdym „dołki kopie” z nielicznymi wyjątkami! Biada, bowiem odbywa się to z niekorzyścią dla wartości konkretnych produkcji, co widać na ekranach telewizyjnych i filmowych.

1 thought on “Anegdota

  1. Beata z bm.net.pl

    To jest bardzo, bardzo przykre co się obecnie dzieje na scenie podczas kręcenia filmu - dla mnie jako dla osoby co nie ma nic związanego z produkcją filmową, jest to po prostu przykre (niestety, mnie obowiązuje coś takiego jak empatia do ludzi).
    Pozdrawiam!
    blog BM.net.pl

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *