Przeskocz do treści

Centrala

  Nieopatrznie wyskoczyła kwestia RODO, a jak raptem chciałem opisać pewną historię z wojska z użyciem istniejącego wen czas człowieka z Jego nazwiskiem. Hmm, jak z tego wybrnąć, jak wybrnąć? Jednak na wszystko znajdzie się rada! Otóż poniższa historia jest moim wymysłem literackim, co deklaruję, i tak ją należy przyjąć w odbiorze! A było to tak: Po „unitarce” (wojskowe szkolenie podstawowe – przypis autora.) przydzielono mnie do małej jednostki wojskowej na południu kraju. Tam przebywał już starszy stażem żołnierz służby zasadniczej o nazwisku Chorążyczewski. Co ciekawe, ów żołnierz w szarży starszego szeregowego pełnił funkcję dyżurnego na centrali telefonicznej. Ja byłem młodszy stażem żołnierzem więc na żarciki nie mogłem sobie wobec Niego pozwolić, ale Jego koledzy z „fali” („fala” to ten sam rocznik z poboru – przypis autora.) mający trochę wolnego czasu robili Mu pewne psikusy.Z wartowni głównej połączonej z miastem (poprzez połączenie telefonu na wartowni z siecią cywilną, można było zadzwonić do sztabu jednostki jak z miasta – przypis autora.) wydzwaniali do Niego z tekstami na przykład: „Pułkownik Kałuża ze sztabu głównego z Warszawy, proszę mnie połączyć z dowódcą jednostki.”. Lub: „Major Czekawski z MSW, proszę mnie połączyć z żoną (córką <<wariant>>) dowódcy jednostki.”. Takie to gry i zabawy ludu polskiego... Kilka razy starszy szeregowy z centrali dał się wpuścić w numer urządzony Mu przez „życzliwych falowców”, którzy zazdrościli Mu fajnej funkcji w sztabie na ciepełku, kiedy oni pomykali po posterunkach albo innych służbach w słońcu, deszczu, mrozie lub nie mrozie. Lecz im więcej „falowcy” wydzwaniali do Niego, tak z czasem nabierał On coraz to większego instynktu samozachowawczego! Odgadując kawały kolegów po fali, ripostował odpowiedziami na przykład: „Bujaj się pułkowniczku w przepoconych ciżmach.” Albo zwykłe: „Sp...aj!”. Starszego szeregowego Chorążyczewskiego obowiązywały regulaminy. Kiedy zadzwonił telefon musiał On zameldować się regulaminowo do słuchawki: „Jednostka Wojskowa JW (tu numer czterocyfrowy) melduje się starszy szeregowy Chorążyczewski słucham?”. Mijały miesiące i już koledzy „falowcy” odpuścili naszemu bohaterowi, a On odbierał kilkanaście telefonów dziennie od różnych spraw, kierując za pomocą centrali do różnych oficerów funkcyjnych w sztabie jednostki rozmówców dzwoniących. Jako, że był tylko starszym szeregowym a rozmawiał z dzwoniącymi o wysokim stopniu wojskowym, doszedł do wniosku iż należy własne nazwisko wykorzystać, aby swój wizerunek poprawić, i aby swój prestiż podnieść. Wtedy zaczął się meldować: „Jednostka Wojskowa JW (tu cztery cyfry) melduje się chorąży Czewski, słucham?”. Co by nie powiedzieć, zadziałało to! Wszyscy dzwoniący na meldunek chorążego, traktowali Go z szacuneczkiem! Swój chłop!! Był to wrzesień lub październik 87 roku, gdy zadzwonił po południu ze sztabu głównego z Warszawy telefon, a odbierając go starszy szeregowy Chorążyczewski zameldował się: „Jednostka Wojskowa JW (tu cztery cyfry) chorąży Czewski, słucham?”. „Pułkownik Buła (nazwisko zmienione), przekażcie chorąży dowódcy jednostki i szefowi sztabu, że w poniedziałek przyjedzie niezapowiedziana wizytacja z Warszawy do waszej jednostki”. Wtedy wszystkie niezapowiedziane wizytacje, były zapowiadane. Starszy szeregowy Chorążyczewski odczytał to połączenie telefoniczne jako kolejny numer falowców, stąd do słuchawki odrzekł jakoby do swoich falowców: „Jeba...e się tam wszyscy na kupę pie...ni idioci!”. Po tym tekście obsługującego centralę przez Chorążyczewskiego, połączenie zostało przerwane. Minęło kilka dni, nadszedł poniedziałek. Około godziny dziewiątej z rana zaczęły się zjeżdżać samochody zielone o rejestracjach wojskowo-warszawskich. Z pierwszego samochodu wypadł pułkownik Buła (nazwisko zmienione) i począł poszukiwać chorążego Czewskiego pracującego na centrali telefonicznej! Niestety nikt nie znał w jednostce JW (tu cztery cyfry) jakiegoś chorążego Czewskiego! Nagle jeden o oficerów zreflektował się: „No ale przecież żaden z chorążych nie trzyma służby na centrali, może „chodzi” o starszego szeregowego Chorążyczewskiego?”. Ot, ujawniło się! Starszy szeregowy Chorążyczewski „kucnął” na 21 dni aresztu ścisłego z do sługą do pełnego wymiaru służby, ciesząc się że nie wylądował w jednostce karnej w Orzyszu! Ot, co!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *