Przeskocz do treści

Przesłanie

  Przebywałem w wojsku już kilka miesięcy, kiedy po pierwszych pobytach na strzelnicy, kadra dowódcza dostrzegła moje umiejętności strzeleckie. W „kwitach” miałem zapisane, że pomykałem wyczynowo strzelectwo kulowe na WKS „Wawel” wiele lat, i to dopięło kwestii, iż należy mnie skierować na kurs strzelca wyborowego. Zajęcia zaczęły się od teorii. Wykładowca w randze porucznika o wyrazie czoła nieskażonego myśleniem, referował teorie książkowe z zakresu balistyki, kamuflażu, taktyki durnej (np. oddać strzał i uciekać) strzelca wyborowego Układu Warszawskiego etc. Podczas wykładu tych głupot przysypiałem... Nagle ten wykładowca oderwał mnie od usypiania tekstem bardzo filozoficznym, czego się po Nim nie spodziewałem! Padł z Jego ust tekst: „To że nie widzimy celu, nie oznacza że go nie ma”. Wstrząsnęło mną, ale wykładowca nie dał mi czasu na przeanalizowanie Jego wypowiedzi, bo kontynuował: „Jeśli wiemy gdzie cel jest, a mimo że go nie widzimy, to możemy swoim działaniem do niego trafić!”. Trafił mnie prosto w serce! To nie był instruktor! To kaznodzieja był jakowyś! Tego przesłania nie idzie zapomnieć! Pamiętam mimo, że było to 25 lat temu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *