Przeskocz do treści

Wolność

Paręnaście dni temu było to tak, że na robotę jechałem. Kraków rozkopany niemożebnie, dostać się z Nowej Huty na Podgórze, niebywałe przedsięwzięcie. Był początek długiego „łikendu” majowego. Wyszło tak, że cały „łikend „ majowy muszę spędzić na robocie. Wyszedłem z domu przed siódmą rano i biegnę na transport miejski. Tramwaj przyjechał po dwudziestu minutach, ale to nie był „mój” tramwaj. Ten zawiózł mnie tylko do ul. Starowiślnej przy Poczcie Głównej. Stamtąd wyruszyłem pieszo w kierunku zakładu pracy przemierzając ulicę Gertrudy i Stradom.

Czytaj dalej... "Wolność!"

Modelka z Czech

Było to w tym wieku, dwutysięcznym pierwszym. Złapałem robotę przy pewnej reklamie, reklamującej produkt kosmetyczny produkcji polskiej. Było to mydło. Tak, czy siak jakaś modelka miała się rozebrać, i mydlić w wannie tym mydłem przed obiektywem, wykorzystując walory swojego ciała na potrzeby reklamy telewizyjnej powyższego produktu. Miała przyjechać z Czech. Podobno miała być piękna! Czekamy, ale modelka nie pojawia się. Po prostu Jej nie ma na planie, a ekipa czeka, i sprzęt pod „parą” również! Jednak Jej nie ma. Mijały godziny i od strony zniecierpliwionej ekipy poczęły pojawiać się głosy: „To co, już w Polsce nie ma fajnych modelek?”. „Polskie modelki są za brzydkie dla tego polskiego mydła?”. Napięcie rosło, gdy nagle pojawiła się euforyczna wiadomość, że modelka z Czech przybyła, i jest w charakteryzatorni. Doskonale! Niebawem ruszymy z robotą, ale niesmak pozostał po wielogodzinnym trwaniu i dreptaniu w miejscu. Oczekiwana modelka z Czech weszła w końcu na plan reklamy w szlafroku, podeszła do wanny, zrzuciła szlafrok i bezceremonialnie zaczęła się zagłębiać w jej czeluść. Kiedy ekipa to zobaczyła, komentarze zamilkły, bo oto Anioł bez skrzydeł spoczął w wannie! Spojrzałem po kolegach, stali w osłupieniu! Warto było czekać.

Robi się zimno

 Było to w ubiegłym wieku, ponad trzydzieści lat temu, zaraz po przemianach okrągło stołowych. Otwarły się granice, wcześniej upadł mur berliński. Wtedy zajeżdżałem do Hamburga w celach handlowych, oraz towarzyskich. Mój kolega jubiler z Krakowa, o którym pisałem we wcześniejszych artykułach był charakterystyczną postaci Krakowa. Doskonały fachowiec, i niebywały „tentegesowiec”! Jubiler Bogumił! (imię zmienione na potrzeby artykułu). Za było się tak, że jechać miałem do Hamburga, do swojego przyjaciela Marka (imię zmienione na potrzeby artykułu), który tam miał własny interes gastronomiczny. Często zamawiał za moim pośrednictwem wyroby od Bogumiła, bo były najwyższej jakości, ponadto mógł zamówić konkretny produkt według katalogów zachodnich, a Bogumił wykonywał każdy! Wen czas, Marek poprosił mnie abym przed wyjazdem zabrał od Bogumiła jakieś katalogi biżuterii zachodniej, coby mógł sobie coś wybrać i zlecić Bogumiłowi do wykonania.

Czytaj dalej... "Więzienie"

Zero” - czegoś tam. Ostatnio bardzo często wykorzystywane jest sformułowanie „Zero tolerancji”, „Zero dla...”, „Zero” - dla wszystkiego na potrzeby „Zero”. Najczęściej to „Zero” jest wykorzystywane przez polityków. Jaka jest geneza słowa „Zero”? Określenie „Zero” wywodzi się ze slangu więziennego, tak zwanej „grypsery”. Na przykład: „nietryb” - nie rozumiejący, „kwadrat” - dom, mieszkanie. Słowo „Zero” w grypsie więziennym oznacza coś, czego ma nie być we wszelakim zakresie. „Zero” - nieprzyzwolenie! Za komunizmu rząd mścił się na pospolitych przestępcach po odbyciu kary wcielając ich do wojska, a tym samym „gryps” wtargnął do armii i obywateli z poboru. W efekcie słowo „Zero” dzisiaj wykorzystują politycy nie mając świadomości, że posługują się „grypsem”, rodem ze slangu więziennego!

1

latarenka
Latarenka

 Z tyłu GRAND HOTEL w Krakowie istnieje mały parking, a obok stoi mała, historyczna latarenka! Pod nią co i porusz świecą się świeczki, jakoby pod jakąś kapliczką! Często przejeżdżam tamtędy i obserwuję latarenkę otoczoną świeczkami, jakby była miejscem kultu chrześcijańskiego. Rzeczywiście latarenka wygląda jak kapliczka, więc okoliczni mieszkańcy tak ją traktują, śląc pod nią modły i paląc świece. Lecz to nie jest kapliczka, tylko zwykła latarnia, która przez dwieście lat pełniła funkcję punktu odniesienia drogi do miasta. Otóż kilkaset lat temu na terenie dzisiejszej ulicy Stradom był cmentarz. Wiele ludzi tam pochowano, a w szczególności ofiary plagi tyfusu sprzed kilkuset lat. Jak Kraków się rozbudował, na cmentarzu tym budowano budynki, a latarenkę przeniesiono bliżej murów miasta. Pewien hotel jest obecnie budowany na terenie tego cmentarza. Odkopywane szkielety są wywożone na inne cmentarze. Jeszcze hotel nie powstał, a już otrzymał ksywę: „Tyfus”! A latarenka za GRAND HOTEL, stoi będąc po prostu latarenką! Nie kapliczką! Choć po prawdzie chwalić Pana można wszędzie. Tak pod latarenką, jak w szczerym polu! Alleluja!

Dźwięk na planie filmowym

Na początku większość spraw wydaje się być prostymi, a dopiero potem się komplikują. Tak jest również z rejestracją dźwięku na potrzeby filmu, odcinka serialu, spektaklu TV lub innej produkcji. Aby nagrać dźwięk do jakiejkolwiek produkcji potrzebne są siły i środki, a w zależności od wielkości przedsięwzięcia, większe lub mniejsze. Siły to jednostki ludzkie obsługujące środki techniczne w celu wykonania pracy.

Czytaj dalej... "Dźwięk na planie filmowym."