Przeskocz do treści

3

A pamiętacie Bracia i Siostry smak oranżady i kokosków u Mola? Podobną oranżadę z "krachli" można też było nabyć w kiosku naprzeciw Sokoła w którym trenowaliśmy szermierkę. W lecie były gorące jak nasze pomysły, ale smakowały podobnie pięknie!! Taka kwestia obrazo twórcza: Wypadamy po treningu wyczynowym z obiektu, pot się leje po małych pupach, przelatujemy przez wtedy obecną ulicę 17-tego listopada (obecną Piłsudskiego) do kiosku naprzeciw się znajdującym. Czytaj dalej... "Smak orężady"

Do kwatery Łyzi skręcało się w bramę, której połowa zawsze była otwarta. Narożna to była kamieniczka. Wchodząc w odrzwia kamienicy, należało skierować się w lewo na schody które kierowały na piętro. Z piętra krużgankiem należało się pomykać ze 30 metrów do drzwi na lewo. Tam były drzwi do mieszkania Łyzi, bo na prawo był składzik gdzie Łyzia gromadził precjoza dla swoich zasobności. Czytaj dalej... "Tajemny składzik Łyzi"

Nasz pierwszy samochód

Po bywaliśmy już w naszej sali kilka minut przed pierwszą lekcją o 8 – mej rano. Byli już wszyscy, my i dziewczynki, oprócz Łyzi. Była to już nasza druga klasa w szacownej uczelni. Za chwilę musi wejść profesorka. Ja i Golcia nieco zaniepokojeni byliśmy brakiem przyjaciela, kiedy z nagła wpada do sali Łyzia i wali do nas od razu: „Chłopaki, znalazłem samochód!”. Czytaj dalej... "Nasz pierwszy samochód"

   Mieszkając swego czasu w Otwocku miałem sąsiada, który podobnie jak ja miał zainteresowania historyczne. Pewnego dnia opowiedział mi historię o tajnym projekcie wytworzenia przeciwpancernych karabinów maszynowych, na potrzeby przedwojennej armii polskiej. Projekt się zakończył pomyślnie kilkoma prototypami, które przestrzeliwały każdy ówczesny pancerz! Czytaj dalej... "Sąsiad"

   Na całe szczęście dla tej kamienicy, na ulicy Loretańskiej znajdowała się ona powyżej dzisiejszej ulicy Studenckiej, i bardziej w kierunku kościoła Kapucynów, niż poniżej do obecnej ulicy Studenckiej... . To było dla niej bardzo ważne, gdyż nie znajdowała się ona, w "po drodze" przemarszu na szkołę Adasia, Golci i Łyzi... . Wiadomym jest, że takie przemarsze nosiły za sobą pewne urozmaicenia, a wobec ich nudy były bardzo poszukiwane... . Jednak kamienica była powyżej... . Bezpieczniej!! Chyba sam jeden Bóg ją tam postawił z tym właśnie dzwonkiem! Czytaj dalej... "Dzwoneczek"

W mojej kamienicy na ulicy Krupniczej funkcję dozorczyni piastowała pewna leciwa już kobieta. Nie była osobą miłą w usposobieniu, co więcej była najmniej niemiła. No, dobra powiem prawdę, była starą córą mroku po której spodziewać można było się co najgorsze! Chadzała zwykle z miotłą, w szarych łachmanach o siwych rozmierzwionych włosach i według naszego on czas postrzegania, była przerażającą wiedźmą. Czytaj dalej... "Okno Łyzi"