Przeskocz do treści

2

Tak naprawdę to nikt nie czyta, a tym bardziej blogów.  www.adasio.pl jest blogiem nie czytanym. Wczoraj było zero odsłon, a przedwczoraj jedna. Nie zniechęca mnie to do pisania, ale do refleksji o potencjalnych czytelnikach, których właściwie nie ma. Ludzie po prostu teraz nie czytają! Na hasło: "BLOG"- przemieniają się w "ognisty grzyb", lub "Działa Navarony", i nic, ani nikt nie powróci ICH na tory myślenia! Po jednej części jest to dla mnie sytuacja komfortowa, gdyż cokolwiek napiszę i opublikuję na "adasiu", nie spotkam się z reakcjami negatywnymi jak na portalach społecznościowych (gdyż nikt "adasio" nie czyta), lecz po drugiej części - piszę w próżnię, bowiem wszyscy są zapatrzeni w ekrany smartfon'a na "społecznościówkach", szukając tam pochlebstw dla własnej, łatwej samorealizacji pozornej. Nie tak dawno w czasie, mój kolega z którym znam się od niemalże urodzenia, a pokłóciwszy się ze swoją połowicą zadał mi pytanie: "Robert, co Ty o tym sądzisz?".  Odpowiedziałem: "Nie wiem, nie znam się, nie rozumiem, to są Wasze sprawy, nie mieszam się!".  Kolega wybuchnął: "Robert! Jesteś moim przyjacielem, kogo mam zapytać i słuchać?". Pod tak dużym naciskiem zapodałem przyjacielowi co myślę, ale potem nie odzywał się do mnie przez miesiąc. Mój przyjaciel najpewniej obruszył by się, że w tym artykule nazwałem Go "kolegą", ale bez obaw, nie przeczyta go. Czytaj dalej... "Tak naprawdę!"

"USTRZYK"

Świt, przejrzystość, bezimienna droga.

Szum strumienia opowiadającego historię,

własnym językiem, w swoim ojczystym.

Od niego bryza o niebywałym smaku,

ni to słonawa, a smaczna w ustach.

Przez przełęcz przelatuje bociek ze zdobyczą,

aby swe małe nakarmić pędrakami.

Oddycham przełęczą, oddycham strumieniem,

oddycham oddychaniem, oddycham tym,

że tu jestem, i mogę tu odetchnąć.

Ochotnica, 29.09.2018'

  Było to ze 25 lat temu. Poprzez swoją koleżankę poznałem pewną dziewczynę. Nazywali Ją „Jaćko”, ale jak miała na imię nie jest istotne z racji Rodo. Z urody była przeciętna. Ani brzydka, ani piękna, lecz młoda była, ciepła i dobre serce miała. Po skończeniu szkoły pielęgniarskiej zatrudniła się w hospicjum za niskie uposażenie. Jaka tam jest robota, można się domyślać. Rudej urodzie dziewczyna z lekką nadwagą, opiekowała się umierającymi. Nie było tygodnia, aby jakiś z Jej podopiecznych nie odszedł do „Krainy Wiecznych Łowów”. Od czasu poznania Jaćko widywałem Ją rzadko, przy okazji jakiś spotkań towarzyskich mojej koleżanki, ale od niej otrzymywałem poza spotkaniowe informacje, że Jaćko cały czas pracuje w hospicjum. Czytaj dalej... "Otwarta furta"

1 maja 1983 roku, u schyłku Stanu Wojennego na Rynku Głównym w Krakowie komuniści zorganizowali uroczystości w związku ze Świętem Pracy. Trybunę ustawiono przy środkowych Sukiennicach, naprzeciw ulicy Szewskiej. Z tej oficjele komunistyczni od godziny 9 - tej wygłaszali ogólnikowe „Bla,bla,bla” do ludu. Komuniści zgromadzili na Rynku Głównym pełne wypełnienie, głównie z popleczników władzy i ich rodzin wyposażonych w papierowe kwiaty, transparenty etc. Czytaj dalej... "KRA, KRA,KRA.."