Przeskocz do treści

Warszawa - agregat

  Wydawać by się mogło, iż kreatorem rzeczywistości w filmie jest scenarzysta, scenograf, reżyser. Podobno to Oni są twórczy i fantazyjni. Można by na tym poprzestać, gdyby na planie filmowym nie pomykała swoista rzeczywistość planu, ubarwiona o kreację poszczególnych jednostek osobowych w jego obszarze. Takim przykładem i fenomenem odbicia się od rzeczywistości czasu i miejsca, jest agregat prądotwórczy mający za cel zasilenie planu filmowego w prąd. Było to w tym wieku XXI – ym. Mieliśmy w dniu jutrzejszym zdjęcia z samego rana na ul. Wybrzeże Gdyńskie na dole Mariensztatu, w okolicach nabrzeży Wisły.

Czytaj dalej... "Agregat"

2

Oglądałem wen czas z moją Mamą i siostrą bliźniaczą transmisję ze Mszy Świętej na dzisiejszym placu Piłsudskiego, na czarno białym telewizorze Lazuryt 208. Miałem piętnaście lat, ale wiele rozumiałem. Jednak kiedy padły z ust Wojtyły słowa: Wołam, ja, syn polskiej ziemi, a zarazem ja, Jan Paweł II, papież. Wołam z całej głębi tego Tysiąclecia, wołam w przeddzień Święta Zesłania, wołam wraz z wami wszystkimi: Niech zstąpi Duch Twój! Niech zstąpi Duch Twój i odnowi oblicze ziemi. Tej ziemi!” Zamarłem! A zaraz po tym:  "Mamuś, przecież oni Go zabiją!" - krzyknąłem,.. 

Wolność

Paręnaście dni temu było to tak, że na robotę jechałem. Kraków rozkopany niemożebnie, dostać się z Nowej Huty na Podgórze, niebywałe przedsięwzięcie. Był początek długiego „łikendu” majowego. Wyszło tak, że cały „łikend „ majowy muszę spędzić na robocie. Wyszedłem z domu przed siódmą rano i biegnę na transport miejski. Tramwaj przyjechał po dwudziestu minutach, ale to nie był „mój” tramwaj. Ten zawiózł mnie tylko do ul. Starowiślnej przy Poczcie Głównej. Stamtąd wyruszyłem pieszo w kierunku zakładu pracy przemierzając ulicę Gertrudy i Stradom.

Czytaj dalej... "Wolność!"

Modelka z Czech

Było to w tym wieku, dwutysięcznym pierwszym. Złapałem robotę przy pewnej reklamie, reklamującej produkt kosmetyczny produkcji polskiej. Było to mydło. Tak, czy siak jakaś modelka miała się rozebrać, i mydlić w wannie tym mydłem przed obiektywem, wykorzystując walory swojego ciała na potrzeby reklamy telewizyjnej powyższego produktu. Miała przyjechać z Czech. Podobno miała być piękna! Czekamy, ale modelka nie pojawia się. Po prostu Jej nie ma na planie, a ekipa czeka, i sprzęt pod „parą” również! Jednak Jej nie ma. Mijały godziny i od strony zniecierpliwionej ekipy poczęły pojawiać się głosy: „To co, już w Polsce nie ma fajnych modelek?”. „Polskie modelki są za brzydkie dla tego polskiego mydła?”. Napięcie rosło, gdy nagle pojawiła się euforyczna wiadomość, że modelka z Czech przybyła, i jest w charakteryzatorni. Doskonale! Niebawem ruszymy z robotą, ale niesmak pozostał po wielogodzinnym trwaniu i dreptaniu w miejscu. Oczekiwana modelka z Czech weszła w końcu na plan reklamy w szlafroku, podeszła do wanny, zrzuciła szlafrok i bezceremonialnie zaczęła się zagłębiać w jej czeluść. Kiedy ekipa to zobaczyła, komentarze zamilkły, bo oto Anioł bez skrzydeł spoczął w wannie! Spojrzałem po kolegach, stali w osłupieniu! Warto było czekać.

Robi się zimno

 Było to w ubiegłym wieku, ponad trzydzieści lat temu, zaraz po przemianach okrągło stołowych. Otwarły się granice, wcześniej upadł mur berliński. Wtedy zajeżdżałem do Hamburga w celach handlowych, oraz towarzyskich. Mój kolega jubiler z Krakowa, o którym pisałem we wcześniejszych artykułach był charakterystyczną postaci Krakowa. Doskonały fachowiec, i niebywały „tentegesowiec”! Jubiler Bogumił! (imię zmienione na potrzeby artykułu). Za było się tak, że jechać miałem do Hamburga, do swojego przyjaciela Marka (imię zmienione na potrzeby artykułu), który tam miał własny interes gastronomiczny. Często zamawiał za moim pośrednictwem wyroby od Bogumiła, bo były najwyższej jakości, ponadto mógł zamówić konkretny produkt według katalogów zachodnich, a Bogumił wykonywał każdy! Wen czas, Marek poprosił mnie abym przed wyjazdem zabrał od Bogumiła jakieś katalogi biżuterii zachodniej, coby mógł sobie coś wybrać i zlecić Bogumiłowi do wykonania.

Czytaj dalej... "Więzienie"

Zero” - czegoś tam. Ostatnio bardzo często wykorzystywane jest sformułowanie „Zero tolerancji”, „Zero dla...”, „Zero” - dla wszystkiego na potrzeby „Zero”. Najczęściej to „Zero” jest wykorzystywane przez polityków. Jaka jest geneza słowa „Zero”? Określenie „Zero” wywodzi się ze slangu więziennego, tak zwanej „grypsery”. Na przykład: „nietryb” - nie rozumiejący, „kwadrat” - dom, mieszkanie. Słowo „Zero” w grypsie więziennym oznacza coś, czego ma nie być we wszelakim zakresie. „Zero” - nieprzyzwolenie! Za komunizmu rząd mścił się na pospolitych przestępcach po odbyciu kary wcielając ich do wojska, a tym samym „gryps” wtargnął do armii i obywateli z poboru. W efekcie słowo „Zero” dzisiaj wykorzystują politycy nie mając świadomości, że posługują się „grypsem”, rodem ze slangu więziennego!